Ilustracja do tekstu o tym czy można legalnie sprzedawać produkty z Chin.

Czy można legalnie sprzedawać produkty z Chin w Polsce i UE?

Czy można legalnie sprzedawać produkty z Chin w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej? Wielu przedsiębiorców zakłada, że skoro chiński producent legalnie oferuje dany produkt i bez problemu chce go sprzedać, to taki towar można potem bezpiecznie wprowadzić do obrotu. Niestety, to bardzo częsty i bardzo kosztowny błąd.

Sam zakup produktu od dostawcy z Chin nie daje jeszcze żadnej gwarancji, że jego sprzedaż w UE będzie legalna. Co więcej, problem wcale nie musi wyjść na jaw na etapie odprawy celnej. Czasem pojawia się dopiero wtedy, gdy produkt trafia na targi, do sklepu internetowego, do katalogu handlowego albo do pierwszych klientów.

W praktyce widziałam już sytuacje, w których przedsiębiorca działał w dobrej wierze, zamówił tylko próbki, a mimo to i tak dostał wezwanie do zaniechania naruszeń.

Dlatego właśnie przy imporcie z Chin nie wystarczy sprawdzić ceny, jakości i warunków dostawy. Trzeba przede wszystkim sprawdzić, czy można legalnie sprzedawać produkty z Chin, tj. czy produkty te nie naruszają cudzych praw IP.

Czy można legalnie sprzedawać produkty z Chin w UE, jeśli kupujesz je od chińskiego dostawcy?

To, że chińska fabryka produkuje dany towar i oferuje go zagranicznym odbiorcom, nie oznacza jeszcze, że ten sam produkt może być bezpiecznie sprzedawany w Europie. To dwie różne kwestie.

Z jednej strony masz bowiem relację handlową z dostawcą. Z drugiej strony masz ryzyko naruszenia cudzych praw własności intelektualnej na rynku, na którym chcesz ten produkt oferować. A to ryzyko może obciążyć właśnie importera, czyli firmę, która wprowadza towar do obrotu.

W praktyce przedsiębiorcy bardzo często koncentrują się na kwestiach biznesowych. Sprawdzają więc cenę, minimalne zamówienie, terminy produkcji, transport, jakość próbek czy marżę. Natomiast dużo rzadziej zadają sobie pytanie, czy dany produkt nie narusza już cudzych praw w Unii Europejskiej. Tymczasem to właśnie ten element potrafi zadecydować o tym, czy cały import będzie opłacalny, czy zakończy się stratą.

W praktyce pytanie „czy można legalnie sprzedawać produkty z Chin” powinno paść jeszcze przed złożeniem zamówienia u dostawcy.

Mój klient pokazał próbki lamp na targach i dostał wezwanie

Jeden z moich klientów, polska firma, nawiązał współpracę z chińskim producentem oświetlenia. Chodziło o dekoracyjne lampy. Dostawca przesłał kilka sztuk na próbę. Na tym etapie wszystko wyglądało dobrze: produkt był atrakcyjny wizualnie, nadawał się do sprzedaży i miał potencjał handlowy.

Klient zaprezentował te lampy na targach organizowanych w jednym z krajów Unii Europejskiej. I właśnie wtedy pojawił się problem. Okazało się, że wygląd tych lamp był chroniony w Unii Europejskiej jako zarejestrowany wzór przemysłowy, a uprawnionym była spółka z Holandii.

W efekcie do mojego klienta zostało skierowane wezwanie do zaniechania naruszeń. Finalnie musiał wycofać te produkty z oferty. Na szczęście w tej konkretnej sprawie skończyło się na próbkach, więc straty nie były jeszcze bardzo duże. Niemniej sam mechanizm ryzyka był bardzo wyraźny: przedsiębiorca kupił produkt z Chin w celu jego odsprzedaży w Unii, ale nie miał prawa legalnie oferować go na rynku unijnym.

To ważny przykład, ponieważ pokazuje dwie rzeczy:

Po pierwsze, problem może ujawnić się bardzo wcześnie, jeszcze przed rozpoczęciem regularnej sprzedaży.

Po drugie, naruszenie może dotyczyć nie znaku towarowego, lecz samego wyglądu produktu.

Produkt z Chin może naruszać nie tylko znak towarowy

Kiedy mówi się o ryzykach przy imporcie z Chin, wiele osób od razu myśli o podróbkach i znakach towarowych. Oczywiście taki problem też istnieje. Jednak to nie jest jedyne zagrożenie.

 Wzory przemysłowe

W niektórych przypadkach chroniony jest sam wygląd produktu. Chodzi tu o jego cechy wizualne, takie jak kształt, linie, kontury, proporcje czy ornamentacja. Jeżeli więc sprowadzasz z Chin produkt, który wygląda jak rozwiązanie już chronione w UE, możesz narazić się na zarzut naruszenia wzoru przemysłowego.

Co istotne, przedsiębiorca nie musi nawet działać świadomie. Wystarczy, że wprowadza do obrotu produkt naruszający cudze prawa. Dobra wiara nie zawsze ochroni go przed problemem biznesowym.

Prawa autorskie

Czasami ryzyko może dotyczyć również praw autorskich. Dotyczy to zwłaszcza tych produktów, które mają oryginalną, twórczą formę. W praktyce może to być istotne przy elementach dekoracyjnych, opakowaniach, grafikach albo bardziej charakterystycznych projektach użytkowych.

Oznaczenia i branding

Osobną kategorią ryzyka są oznaczenia umieszczone na towarze lub opakowaniu. To jednak temat na osobny artykuł, bo naruszenia znaków towarowych i podróbki rządzą się nieco inną logiką i często prowadzą do jeszcze dalej idących konsekwencji.

PS. Jeżeli interesuje Cię szerszy kontekst ochrony własności intelektualnej przy produkcji i imporcie z Chin, zobacz też mój artykuł o ochronie marki w Chinach

Brak problemu na granicy nie oznacza, że towar jest bezpieczny

To jeden z najczęstszych błędów myślowych, jakie widzę u importerów. Niektórzy przedsiębiorcy zakładają, że jeśli towar przeszedł przez granicę, nie został zatrzymany przez służby celne i fizycznie dotarł do magazynu, to znaczy, że wszystko jest w porządku. Niestety, to nie działa w ten sposób.

Brak zatrzymania na granicy nie jest potwierdzeniem, że produkt nie narusza cudzych praw. Problem może ujawnić się później, na przykład gdy:

  • pokażesz produkt na targach,
  • wrzucisz go do sklepu internetowego,
  • zaczniesz promować go w social mediach,
  • wyślesz ofertę do kontrahentów,
  • albo po prostu zaczniesz go sprzedawać.

Wtedy właściciel praw albo jego pełnomocnik może zareagować. A im bardziej widoczny staje się produkt na rynku, tym większa szansa, że ktoś zwróci na niego uwagę.

Co grozi importerowi, jeśli produkt narusza cudze prawa

Konsekwencje takiej sytuacji bywają bardzo konkretne. I właśnie dlatego nie warto traktować tego ryzyka jako czysto teoretycznego.

W pierwszej kolejności przedsiębiorca może otrzymać wezwanie do zaniechania naruszeń. Następnie może być zmuszony do wycofania produktu z oferty. Czasem oznacza to również konieczność wstrzymania kampanii marketingowej, rezygnację z udziału w targach albo zmianę całej strategii sprzedażowej.

Do tego dochodzą koszty, które często nie są od razu oczywiste. Bo strata nie ogranicza się wyłącznie do ceny zakupu towaru. Obejmuje również:

  • koszt transportu,
  • koszt materiałów promocyjnych,
  • koszt przygotowania oferty,
  • czas poświęcony na wdrożenie produktu,
  • a czasem także koszty negocjacji i obsługi prawnej.

W niektórych sprawach problem może pójść jeszcze dalej. Jednak już samo wycofanie produktu z oferty potrafi być dla firmy bardzo dotkliwe, zwłaszcza jeśli przedsiębiorca zdążył już oprzeć na nim plan sprzedażowy.

Dlatego, jeżeli zastanawiasz się, czy można legalnie sprzedawać produkty z Chin, warto sprawdzić to przed importem, a nie dopiero po otrzymaniu wezwania.

Co sprawdzić, aby legalnie sprzedawać produkty z Chin w UE

Oczywiście nie da się wyeliminować każdego ryzyka. Można jednak bardzo wyraźnie je ograniczyć, jeśli odpowiednio wcześnie zadasz sobie kilka podstawowych pytań.

Przede wszystkim warto sprawdzić, czy dany produkt nie jest łudząco podobny do rozwiązań już obecnych na rynku unijnym. Jeżeli towar wygląda jak „znany model” innej marki, to powinno zapalić się czerwone światło.

Ponadto warto przyjrzeć się nie tylko samemu produktowi, ale również jego opakowaniu, elementom graficznym i oznaczeniom. Czasem problem nie tkwi w całym towarze, lecz w jednym jego aspekcie.

Dobrze jest też zweryfikować ryzyko jeszcze przed pokazaniem produktu klientom, dystrybutorom czy partnerom handlowym. To szczególnie ważne wtedy, gdy planujesz udział w targach albo szeroką promocję online. Im wcześniej produkt staje się widoczny, tym szybciej może zostać zauważony przez właściciela praw.

W praktyce przedsiębiorca zwykle bada, czy produkt się sprzeda. Tymczasem równie ważne jest to, czy w ogóle wolno go sprzedawać.

Lepiej sprawdzić produkt przed importem niż wycofywać go po wezwaniu

Import z Chin może być bardzo opłacalny. Nie ma co do tego wątpliwości. Jednak powinien być prowadzony rozsądnie i z uwzględnieniem nie tylko aspektów handlowych, ale także prawnych.

Jeżeli przedsiębiorca sprowadza gotowy produkt, powinien myśleć nie tylko jak kupujący, lecz także jak podmiot, który za chwilę wprowadzi ten towar na konkretny rynek. A to oznacza, że przed zamówieniem warto ocenić nie tylko rentowność przedsięwzięcia, lecz również ryzyko naruszenia cudzych praw własności intelektualnej.

W wielu przypadkach taka weryfikacja będzie znacznie tańsza niż późniejsze wycofywanie produktu z oferty, tłumaczenie się kontrahentom i gaszenie problemu, którego można było uniknąć wcześniej.

Jeżeli więc planujesz import z Chin, szczególnie gotowych produktów o charakterystycznym wyglądzie, nie zakładaj automatycznie, że skoro produkt da się kupić, to da się go też legalnie sprzedawać w Unii Europejskiej. Czasem właśnie to założenie okazuje się najdroższym elementem całej transakcji.

Co warto sprawdzić przed zamówieniem produktu z Chin

W praktyce wielu importerów dopiero po czasie zadaje sobie pytanie, czy można legalnie sprzedawać produkty z Chin w Polsce albo w innych krajach Unii Europejskiej. Tymczasem takie ryzyko da się często zweryfikować jeszcze przed złożeniem zamówienia.

Tak właśnie działają bardziej ostrożni przedsiębiorcy, z którymi współpracuję. Jeżeli chiński dostawca oferuje im produkt podobny do towaru już obecnego na rynku europejskim, nie zakładają automatycznie, że skoro produkt jest dostępny w sprzedaży hurtowej, to można go bezpiecznie importować. Najpierw sprawdzają, czy to podobieństwo nie wiąże się z ryzykiem naruszenia cudzych praw.

W praktyce bardzo często chodzi tu przede wszystkim o wzory przemysłowe. Jeżeli bowiem dany produkt jest już obecny na rynku, a jego wygląd został odpowiednio wcześnie zarejestrowany, import i sprzedaż podobnego produktu mogą rodzić istotne ryzyko. Czasami analizuje się również znaki towarowe, w tym oznaczenia trójwymiarowe, ale w wielu przypadkach to właśnie badanie wzorów przemysłowych jest kluczowe. Przeważnie, punktem wyjścia może być wyszukiwanie w bazach EUIPO.

Taka weryfikacja może wyglądać bardzo konkretnie. Przedsiębiorca dostaje od chińskiego dostawcy ofertę na określony produkt, na przykład długopisy, lampy, akcesoria biurowe albo inne towary użytkowe. Widzi jednak, że produkt jest podobny do czegoś, co już funkcjonuje na rynku europejskim. Zanim więc zdecyduje się na zakup, zleca sprawdzenie, czy dany produkt albo podobne rozwiązanie są chronione jako wzór przemysłowy albo znak towarowy.

Dopiero po takim badaniu można dużo bardziej świadomie ocenić, czy import jest bezpieczny, czy też wiąże się z ryzykiem, którego lepiej uniknąć. To podejście jest zwykle znacznie rozsądniejsze niż zamawianie towaru „w ciemno” i liczenie na to, że skoro nikt nie zareagował na granicy, to wszystko jest w porządku.

Lepiej sprawdzić ryzyko przed zakupem niż wycofywać towar po wezwaniu

W przypadku importu z Chin samo porównanie ceny, jakości i warunków dostawy to za mało. Jeżeli produkt jest podobny do wyrobów znanych marek albo do rozwiązań już obecnych na rynku europejskim, warto wcześniej sprawdzić również ryzyko prawne.

Takie badanie może obejmować w szczególności analizę tego, czy dany produkt lub jego wygląd są chronione jako wzór przemysłowy, a w niektórych przypadkach również czy w grę wchodzą znaki towarowe. Tego rodzaju weryfikacja pozwala importerowi podjąć decyzję na podstawie konkretnych informacji, a nie tylko intuicji albo zapewnień chińskiego dostawcy.

W mojej praktyce regularnie wykonuję właśnie takie badania dla przedsiębiorców, którzy sprowadzają towary z Chin i chcą upewnić się, czy ich sprzedaż w Europie nie będzie wiązała się z ryzykiem naruszenia cudzych praw. Dzięki temu mogą ocenić sytuację jeszcze przed zakupem większej partii towaru, uruchomieniem sprzedaży albo pokazaniem produktu klientom.

To zwykle rozwiązanie dużo tańsze i bezpieczniejsze niż późniejsze wycofywanie produktu z oferty, tłumaczenie się kontrahentom czy reagowanie na wezwanie do zaniechania naruszeń.

Jeżeli więc planujesz import produktów z Chin i nie masz pewności, czy ich sprzedaż w Polsce lub w innych krajach Unii Europejskiej będzie bezpieczna, warto zweryfikować to wcześniej. Taka analiza często pozwala uniknąć kosztownego błędu jeszcze zanim towar trafi do oferty.

Zanim wprowadzisz produkt z Chin do oferty, pokażesz go na targach albo uruchomisz sprzedaż, warto sprawdzić, czy nie narusza on cudzych praw IP. Taka weryfikacja bywa znacznie tańsza niż wycofanie produktu po otrzymaniu wezwania. Chcesz poznać szczegóły? Napisz do mnie i umów się na wstępną konsultację telefoniczną.

Najczęstsze pytania i odpowiedzi

Czy jeśli chińska fabryka sprzedaje dany produkt, to mogę legalnie sprzedawać go w Polsce?

Nie zawsze. Sam zakup produktu od dostawcy z Chin nie oznacza, że jego sprzedaż w Polsce lub UE nie narusza cudzych praw własności intelektualnej.

Czy produkt sprowadzony z Chin może naruszać wzór przemysłowy zarejestrowany w UE?

Tak. Ryzyko może dotyczyć samego wyglądu produktu, nawet jeśli importer nie wiedział o istnieniu takiej ochrony.

Czy brak zatrzymania towaru na granicy oznacza, że produkt jest bezpieczny?

Nie. Problem może ujawnić się dopiero po rozpoczęciu sprzedaży, promocji albo prezentacji produktu na rynku.

Kto odpowiada za naruszenie praw IP przy imporcie produktu z Chin?

W praktyce ryzyko bardzo często spada na importera, czyli podmiot, który wprowadza produkt do obrotu na rynku UE.

Co grozi za sprzedaż produktu z Chin naruszającego cudze prawa?

Konsekwencje mogą obejmować m.in. wezwanie do zaniechania naruszeń, wycofanie produktu z oferty, straty finansowe i dalsze roszczenia.

Co warto sprawdzić przed zamówieniem produktu z Chin?

Warto zweryfikować, czy produkt nie narusza cudzych wzorów, oznaczeń lub innych praw własności intelektualnej na rynku, na którym ma być sprzedawany.

Przewijanie do góry